Wakacje powoli kończą się również dla studentów. To najwyższy czas, by znaleźć zakwaterowanie na kolejny rok nauki. Do wyboru jest kilka opcji: akademik, kawalerka lub większe mieszkanie, bądź pokój do wynajęcia – każda dostosowana do indywidualnych preferencji i zasobności portfela. Niecałe dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku akademickiego sprawdzamy, co rynek nieruchomości ma do zaoferowania studentom i ile każe sobie za to płacić.

Dla pokolenia rodziców dzisiejszych studentów koniec września był czasem nerwowego oczekiwania na decyzję w sprawie przyznania miejsca w akademiku. Na rynku brakowało mieszkań do wynajęcia, więc czynsze i opłaty pobierane przez właścicieli były zbyt wysokie jak na studencką kieszeń. Nic dziwnego, że kolejka osób ubiegających się o zakwaterowanie w akademiku była długa, a ewentualna odmowa przyznania miejsca dla wielu oznaczała poważny finansowy problem.

Czasy się zmieniły. Dziś studenci mogą przebierać w ofertach prywatnych mieszkań i pokoi do wynajęcia, a liczba miejsc w domach studenckich pozwala przyjąć pod dach w zasadzie każdego, kto chce na czas studiów zamieszkać właśnie w akademiku. – W domach studenckich Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie jest 2,5 tys. miejsc. To liczba odpowiadająca zapotrzebowaniu ze strony kandydatów i studentów – mówi Aneta Adamska, rzecznik uczelni. Podobnie sytuacja wygląda w Krakowie. W akademikach Uniwersytetu Jagiellońskiego od kilku lat nie wydaje się negatywnych decyzji w sprawie przyznania miejsca. Na Uniwersytecie Warszawskim od 10 do 20 proc. miejsc pozostaje wolnych.

Życie w akademiku ma szereg zalet, a wspomnienia z tego czasu pozostają na długie lata, ale studenci coraz częściej wybierają prywatne pokoje i mieszkania, gdzie cieszą się większą swobodą. Ceny najmu zależą od miasta. Na przykład w Lublinie własne cztery kąty w mieszkaniu studenckim kosztują ok. 400 zł. To mniej niż w akademiku o podwyższonym standardzie, gdzie za miejsce trzeba zapłacić ponad 600 zł. Dla porównania pokój w prywatnym mieszkaniu studenckim w Warszawie oznacza wydatek rzędu 900-1100 zł, w Krakowie: 500-700 zł.

Rozwiązaniem dla studentów, którzy ponad wszystko cenią prywatność, jest znalezienie niedrogiej kawalerki. Decyzja o wydaniu większych pieniędzy na wynajęcie mieszkania w zamian za całkowitą niezależność zazwyczaj zapada pod koniec studiów, kiedy naukę zaczyna się łączyć z pracą. To czas, kiedy rozrywkowe życie w akademiku staje się uciążliwe, zaś na znaczeniu zyskują spokój i możliwość skupienia się na pierwszych zawodowych obowiązkach. Cena, jaką przyjdzie zapłacić za komfort i samodzielność, również w tym przypadku jest ściśle związana z lokalizacją. W Lublinie nie będzie problemu ze znalezieniem kawalerki za 900 zł, ale w Warszawie niewielkie mieszkanie do wynajęcia dla studenta to miesięczny wydatek od 1500 zł w górę.

Kawalerka dla studenta – miesięczny czynsz (najem)

Warszawa: od 1500 zł
Kraków: od 1000 zł
Lublin: od 900 zł

Sposobem na sfinansowanie lokum na czas nauki może być preferencyjny kredyt studencki oferowany studentom, których rodzina osiąga miesięczny dochód w przeliczeniu na osobę w wysokości do 2,5 tys. zł netto. Wniosek o jego przyznanie można złożyć do 20 października w dowolnym oddziale PKO Banku Polskiego. Studenci, którym przyznano kredyt, przez cały okres studiów otrzymują dodatkowe środki w wybranej przez siebie kwocie: 400, 600, 800 lub 1000 zł miesięcznie.

Tomasz Sobkowicz

2018.09.24