Badania nad etiopatologią schizofrenii są prowadzone w wielu kierunkach — analizują jej podłoże zapalne, wpływ mikroflory jelitowej, predyspozycje genetyczne. Od ich wyników zależeć będzie opracowanie nowych opcji terapeutycznych. O perspektywach w tym zakresie rozmawiamy z dr. hab. n. med. Błażejem Misiakiem. - Podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zaprezentowano wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Polski, w tym pańskie, dzięki którym więcej wiadomo na temat związku pomiędzy zaburzeniami immunologicznymi a etiopatologią schizofrenii. Czy bazując na obecnie posiadanej wiedzy, można powiedzieć, że to choroba o podłożu zapalnym?

O podprogowym stanie zapalnym i jego roli w rozwoju schizofrenii wiemy już od lat. To zjawisko dość powszechne u pacjentów z takim rozpoznaniem, jednak wciąż niewiele wiadomo na temat jego uwarunkowań. Podejrzewa się, że przyczyną mogą być pewne predyspozycje genetyczne, ale też nieprawidłowości w obrębie mikroflory jelitowej. Przypuszcza się również, że osobiste doświadczenia, przeżycie traumatycznych wydarzeń w przeszłości może także rzutować na istnienie tego zjawiska.

Podprogowy stan zapalny manifestuje się podwyższonym stężeniem białek ostrej fazy, cytokin prozapalnych, obecnością szeregu przeciwciał. Trzeba zaznaczyć, że nie u każdego pacjenta z diagnozą schizofrenii to zjawisko jest rozpoznawane. Jednak w naszych badaniach widzimy, że podgrupa pacjentów, u których stwierdzamy podprogowy stan zapalny, cechuje się gorszym przebiegiem schizofrenii. Występują: większe nasilenie deficytów funkcji poznawczych i zmian neurostrukturalnych, objawów negatywnych, gorsze funkcjonowanie i gorsza odpowiedź na leczenie farmakologiczne. To są najważniejsze wnioski, które płyną z naszych badań.

Gdyby te odkrycia przełożyły się na zmianę w podejściu terapeutycznym, leki przeciwzapalne zyskałyby istotne miejsce w terapii schizofrenii...

Tak, takie próby są już podejmowane i dotyczą dołączania do leczenia przeciwpsychotycznego niesteroidowych leków przeciwzapalnych lub innych farmaceutyków, których działanie jest ukierunkowane na modulację odpowiedzi immunologiczno-zapalnej. Niemniej jednak uzyskiwany efekt tych badań nie jest bardzo istotny, co nie pozwala jeszcze na wdrożenie tego typu leczenia.
Należy się zastanowić, dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, współistnienie stanu zapalnego i schizofrenii nie musi oznaczać od razu związku przyczynowo-skutkowego. Po drugie, badania, które oceniały skuteczność leków przeciwzapalnych w schizofrenii, dotychczas nie kontrolowały, czy u danego pacjenta występuje stan zapalny. Brano pod uwagę dużą grupę pacjentów, ale nie dzieląc ich na odpowiednie podgrupy: chorych ze stwierdzonym lub wykluczonym podprogowym stanem zapalnym. I być może dlatego nie mamy jeszcze jednoznacznej odpowiedzi w tym obszarze.

Czy dzięki nowym odkryciom w zakresie etiopatologii schizofrenii zwycięstwo nad tą chorobą będzie możliwe? Jeżeli tak, to w jakiej perspektywie czasowej?

Myślę, że to kwestia jeszcze wielu lat badań, ponieważ wciąż nie znamy przyczyn obecności stanu zapalnego u części pacjentów ze schizofrenią. Nasz zespół stara się poszukiwać odpowiedzi w obrębie mikroflory jelitowej. Projekt w tym zakresie ruszył w ubiegłym roku, jesteśmy na etapie rekrutacji pacjentów.

Czyli może się okazać, że lekiem na schizofrenię będzie jakiś nowoczesny probiotyk?

To niewykluczone. Są pierwsze badania kliniczne, pokazujące, że wspieranie probiotykami leczenia psychofarmakologicznego w schizofrenii i depresji poprawia efekty terapii w zakresie łagodzenia objawów, ale też łagodzenia działań niepożądanych leków, co jest bardzo ciekawe.

Wspomniał pan, że znaczenie mają uwarunkowania genetyczne. Może więc terapie genowe znajdą w przyszłości zastosowanie w leczeniu pacjentów ze schizofrenią?

Jest to bardzo obiecujący kierunek. Jedno z największych badań genetycznych, które zostało przeprowadzone wśród pacjentów z rozpoznaniem schizofrenii, objęło ponad 16 tys. chorych i ponad 30 tys. osób zdrowych. Wykazano, że zmienność genetyczna w obrębie układu HLA, czyli układu zgodności tkankowej, może predysponować do rozwoju schizofrenii. Natomiast wpływ tej zmienności genetycznej na ryzyko rozwoju choroby był niewielki, jednak największy na poziomie wszystkich innych genów, które analizowano. To świadczy też o tym, że schizofrenia jest być może heterogenną grupą zaburzeń i tak naprawdę nie u wszystkich dana zmienność genetyczna musi być obecna. Poza tym jej efekt jest niewielki i mam wątpliwości, czy na tym etapie jesteśmy już w stanie projektować terapię genową.


Ewa Kurzyńska

Opublikowano: 03.08.2020
foto: źródło informacji

CZYTAJ ZDROWIE



REKLAMA

KONIEC REKLAMY