Wszystko z cichym przyzwoleniem burmistrza oraz przy "ślepocie" radnych gminy i powiatowych oraz zagrożenie zdrowia i życia mieszkańców korzystających w ujęć wody bezpośrednio z rzek górskich w tej gminie!

Redakcja została poproszona o interwencję prasową w sołectwie Juszczyn Polany - wchodzącego w skład gminy Maków Podhalański - w sprawie anty-ekologicznego terroru przez nieustalonych sprawców niszczących koryto potoku Cadyńka. Czytelnik portalu poinformował, że na brzegach potoku Cadyńka oraz w okolicy zalegają masy popiołów z palenisk domowych nieznanego składu chemicznego i fizycznego, które na pewno nie powinny tam zalegać.

Informacja ta zelektryzowała środowisko prasowe i ekologiczne oraz interwencję prasową. Wizja lokalna potwierdziła tylko informacje od czytelnika. - Na miejscu rzucają się w oczy nie tylko stosy popiołu (hasiu) - ale porzucone i połamane płyty eternitu (bomba anty-ekologiczna) połamane i popękane leżące pod liśćmi a niektóre już przysypane ziemią - oznacza to, że leżą tam od dawna. - Napotkany na miejscu mieszkaniec opowiada z pewnym rozgoryczeniem ale też żalem o bezmyślności mieszkańców, którzy zamiast iść z postępem  -zatrzymali się w dalekiej przeszłości - pisząc w zrozumiałym języku "cudze chwalicie - swoje niszczycie".

Nie dziwiłbym się, gdyby nie było możliwości - mówi mieszkaniec, - ale możliwości są i worki na haś są dostarczane - systematycznie są też odbierane od mieszkańców ale lenistwo, brak kultury elementarnej widać tutaj na każdym kroku. Zamiast sypać śmieci do worków i wystawiać gdy jest ich odbiór - sypie się do potoku Cadyńka. Nie rozumiem takiej postawy mieszkańców, przecież płacą za śmieci, worki też są dostępne, odbiór systematyczny zgodny z harmonogramem a śmieci wyrzucają do potoku albo na jego obrzeża. Pracownicy Wód Polskich z oddziału w Żywcu byli na wizji lokalnej ale czepiali się nieistotnych rzeczy a na to, co jest ważnie - nawet nie zwrócili uwagi. Jeżeli byłoby inaczej - podejrzewam, że daliby termin do usunięcia zanieczyszczeń, nałożyli kary lub mandaty. - A jest, jak jest!

- Należy zwrócić uwagę zarządowi Wód Polskich odział w Żywcu na wyregulowanie potoku Cadyńka, gdyż widać że, brzegi są podmyte - droga gminna się rozstępuje - widać to po obniżonym terenie i pękającej nawierzchni.

- To istny skład materiałów zagrażających biosferze i zdrowiu oraz życiu fauny i flory ale przede wszystkim ludziom - także turystom a szczególnie małym dzieciom.



Ten eternit zawierający ogromne ilości azbestu musi teraz zebrać specjalistyczna firma zajmująca się podejmowaniem elementów zwierających azbest. Gleba powinna być zebrana do pojemników gwarantujących zachowanie wszelkich warunków związanych przepisami o zabezpieczaniu gruntów skażonych azbestem, poddana analizie laboratoryjnej na stężenie azbestu. Ponadto okoliczne wody gruntowe powinny być przebadane pod względem związków azbestu. Woda w strumieniu może zawierać cząstki azbestu - bo przecież warunki atmosferyczne robią swoje, śnieg, mróz, deszcz - to wszystko łączy się z azbestowymi drobinami i przenosi je do strumienia oraz do gleby! To koszt, jaki poniesie Urząd Miejski w Makowie Podhalańskim - bo burmistrz i urzędnicy zaniechali troski o to miejsce - stawiając jedynie znak zakazujący składowania i wysypywania wszelkich odpadów komunalnych - co, jak się okazuje było i jest nieskuteczną "profilaktyką" leniwych urzędników! Trzeba dodać, że w Juszczynie działa stowarzyszenie OSP dotowane z publicznych środków - im także nie przeszkadza śmietnik ekologiczny! Widać, że wszyscy czerpiący korzyści z publicznych kas - uchybiają prawu bezkarnie! Jedynie mieszkańcy, prywatne osoby i media oraz ekolodzy mają uwagę na takie patologie dziejące się - bo urząd zaniechał troski o środowisko. Paweł Sala - burmistrz Makowa Podhalańskiego ma więc brud za paznokciami - ekologiczny brud!

Redakcja będzie śledziła - jaka to firma utylizacji azbestu teraz podejmie zadanie zabrania tego eternitu z azbestem oraz jaka to firma zbierze glebę i uzupełni to miejsce czysta ziemią a także jakie laboratorium wykona analizy skażenia gleby oraz stanu skażenia wód tego strumienia aż do ujścia w rzekę. 

Miejmy nadzieję, że Policja zabezpieczy tą "bombę anty-ekologiczną" aż do zupełnego oczyszczenia środowiska! Dzielnicowy na ten rewir powinien otrzymać naganę - za to, że nie zareagował - a przecież to jego rewir! A Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej nie powinna odpuścić urzędnikom winnym zaniechania, niedopełnienia obowiązków i nadużywania prawa na niekorzyść środowiska i mieszkańców tej miejscowości chcących żyć w warunkach, jakie gwarantują konwencje międzynarodowe, których sygnatariuszem jest Polska. 

- Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowisk, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju. Art. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

- Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne. Art. 82 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.



Oficjalnie postawiony jest zakaz wysypywania i składowania wszelkich odpadów komunalnych! Tylko komu chce się egzekwować kary za niszczenie środowiska naturalnego? - Na pewno nie czyni tego burmistrz Paweł Sala ani też funkcjonariusze Policji z Komisariatu Policji w Makowie Podhalańskim. Nie ma żadnych informacji od oficera prasowego Komendanta Powiatowego Policji w Suchej Beskidzkiej o działaniach karnych wobec sprawców degradacji środowiska ani też zastosowania środków karnych wobec urzędników, którzy postawili znak ale już nie pracują na rzecz tego środowiska. - Środowisko przecież nie napisze skargi na burmistrza, sołtysa lub innego urzędnika. Środowisko nie broni się samo - chociaż potrafi całymi latami, wiekami radzić sobie z tym, co ludzie porzucili lub podrzucili na łono natury. W roku 2019 Komendant Powiatowy Policji w Suchej Beskidzkiej osobiście wręczył odznaczenie burmistrzowi Pawłowi Sali za działania na rzecz bezpieczeństwa - przyznany przez NSZZ Policjantów! Chore układy Policji z burmistrzami, wójtami lub radnymi są przykładem, że może dochodzić do zaniechania ścigania urzędników i osób pełniących stanowiska publiczne aż do momentu wkroczenia CBA, ABW lub CBŚP! Policjanci z komend w powiecie suskim nie zwalczają przestępstw i występków niedopełnienia obowiązków lub nadużywania praw ze strony wskazanych. Ale to samorządowcy ofiarowują policjantom samochody do wygody!









Tutaj, to już widać cuda ale nie stworzone przez naturę - lecz stworzone rękoma człowieka - deszcz nie pada - z rury cieknie "coś" - co bezpośrednio wpływa do gruntu i potoku. Ale tym nie interesuje się chyba żaden urząd (tutaj jednak brakuje konkretnych danych o legalności). Skład tego "czegoś" wypływającego z tej rury powinien być skontrolowany przez PSSE w Suchej Beskidzkiej. Jeżeli wodę z potoku piją zwierzęta leśne - to mają prawo do tego, aby woda była naturalna a nie wzbogacana "dodatkami" płynącymi z prywatnej posesji.



Jeszcze jedna rura prosto w potok!



Widoczne osuwiska i podmycia wodne to skutek erozji gleby, różnych poziomów wody i braku działalności ze strony instytucji samorządowych w koordynacji z Wodami Polskimi będącymi prawnymi opiekunami wszystkich rzek i dopływów - także strumieni górskich. Ale to na władzach gminy spoczywa obowiązek monitorowania i monitowania w odpowiednim czasie - zanim dojdzie do poważnych zmian w brzegach nad strumieniami. Erozja gleby powoduje przemieszczanie się mas ziemi, co skutkuje uszkodzeniami podłoża dróg gminnych lub powiatowych.



Uszkodzona droga - co jest skutkiem ruchów gleby - to dodatkowe koszty związane już nie tylko z zabezpieczaniem podmywanych brzegów strumienia ale konieczność nowych planów budowy drogi - tak, aby droga publiczna spełniała na wiele lat swoje przeznaczenie z zachowaniem wszystkich parametrów technicznych, jakie przewiduje Polska Norma budowy dróg położonych w górach. Ten problem jest przedmiotem debat na sesjach Rady Miejskiej Makowa Podhalańskiego - lecz trudno napisać, że wśród radnych są biegli w inżynierii drogowej. Więc tym bardziej wzrastają koszty napraw i utrzymania bieżącego takich dróg, które biegną dość powszechnie w gminie Maków Podhalański równolegle do strumieni. - Przyjdzie jakaś powódź i wszystko z ziemią zrówna?!


Krajobraz, jak z horroru kinowego. Piękno przyrody pokalane brutalnym wandalizmem ludzi, którym przeszkadza prawo natury oraz ludzi chcących żyć w zgodzie ze środowiskiem ku radowaniu się każdego poranka czymś pięknym - cieszącym oczy. Przecież ta woda, te mchy, te zmurszałe drzewa i niezliczone kamienie są gospodarzami fauny, której nie potrzeba nienaturalnych i toksycznych "atrakcji" nieasymilujących się z naturą, jaką mamy szanować dla pokoleń, które będą tutaj tworzyć własny świat w zgodzie z przyrodą.



Ta wykładzina, ta szyba samochodowa, te plastiki - jeżeli pozostaną w tym miejscu - będą ulegały rozpadowi fizycznemu i chemicznemu przez zapewne kilkaset lat, jeżeli jakiś "cymbał" nie podpali plastików uwalniając do powietrza miliony mikropyłów zagrażających organizmom żywym - także dzieciom. Nie jest to PSZOK w Makowie Podhalańskim, o którym mało kto wie - bo człowiek rozumny nie wyrzuca śmieci i przedmiotów gabarytowych oraz surowców wtórnych (butelki, opony, folie itp.) - mając świadomość, że w tym środowisku żyje, wychowuje dzieci i zapewne doczeka starości (oby tylko w zdrowiu - bo natura nie ruchliwa ale sprawiedliwa).
 
Nad brzegu potoku "oponiak nienaturalny" - interesujące, czy jest to egzemplarz wewnątrz unijny z certyfikatem - czy chiński z recyklingu starych zużytych opon amerykańskich krążowników. - A przecież z opony można zrobić piękny klomb lub odbój uniemożliwiający na przykład wpadnięcie nieroztropnym kierowcom samochodem do potoku i wiele innych pożytecznych przedmiotów. - Jednak jakiś nieodpowiedzialny mieszkaniec gminy lub turysta zmotoryzowany wyrzucił oponę, która stała się nieproszonym gościem w naturze.



Okolica przypomina śmietnisko a nie letnisko, gdzie chcieliby spędzać urlopy i wakacje turyści z Polski i ze świata. Nie dziwi to, że Polacy wybierają enklawy turystyczne w: Egipcie, Hiszpanii, we Włoszech i wielu rajach, gdzie mieszkańcy robią wszystko, aby turyści przyjeżdżali a odjeżdżając zabierali ze sobą niezapomniane ale miłe wspomnienia. Po tej publikacji, którą już interesują się biura turystyczne, organizacje ekologiczne - burmistrz Makowa Podhalańskiego będzie miał z czego się tłumaczyć oraz potencjalni inwestorzy w branżę turystyczną będą się zastanawiali nad skierowaniem kapitału w te okolice. - Nie dziwi więc zainteresowanie tym regionem ze strony firm odbierających śmieci - bo jest co zbierać. 





Mostek łączący dwa brzegi, jak przeprawa między cywilizacjami - ale pod mostem cywilizacje równoległe uczyniły armagedon ekologiczny! - Ale są mieszkańcy Juszczyna, którzy nie godzą się z takim stanem rzeczy i biorą się za winnych zaśmiecania, zatruwania gleby azbestem i plastikami. - To oni podnieśli krzyk w obronie środowiska i to oni mają wszelkie wsparcie prasy a wkrótce także ekologów, którym matka natura jest matką wszystkiego. - Ci, którzy dzisiaj podejmują walkę o przywrócenie tej okolicy do właściwego wizerunku nie są odosobnieni a tematy związane z zaniechaniem urzędników odpowiedzialnych za stan środowiska będą nagłaśniane medialnie.  



A teraz kwestie prawne, którym uwłacza burmistrz Makowa Podhalańskiego, jako główny odpowiedzialny za stan środowiska w gminie przy oczywiście poklasku ze strony podwładnych urzędników niedopełniających działań na rzecz ochrony środowiska w tak dużym stopniu, że tylko opinia publiczna może już wzruszyć ich do pracy - bo przecież pobierają każdego miesiąca wynagrodzenie za pracę, której nie wykonują rzetelnie. 

Gospodarzem tej anty-ekologicznej bomby w gminie Maków Podhalański jest burmistrz Paweł Sala w całej krasie na urzędzie, gdzie nikt nie śmieci a sprzątanie odbywa się za publiczne środki. - Dlaczego więc ten gospodarz nie troszczy się o wizerunek gminy Maków Podhalański?



Wspólna ochrona przyrody prowadzona przez wiele państw może być o wiele bardziej skuteczna niż samodzielne działania poszczególnych krajów. Dlatego Polska jest stroną kilku konwencji mających na celu ochronę różnorodności biologicznej.


Europejska Konwencja Krajobrazowa >>
, (załącznik walory estetyczno-widokowe >>) - której jakże bardzo mocno uwłacza to, co widać na zdjęciach wykonanych na prośbę czytelników w ramach interwencji prasowej w dniu 19 lutego br. Winnych brak? - Oczywiście burmistrz będzie zwalał winę na występki tych, którzy dopuszczają się zaśmiecania, zatruwania środowiska i niszczenia przyrody a także zagrażania zdrowiu i życiu ludzi - bo azbest pochodzący z eternitu gnijącego od zapewne kilku lat w glebie - jest śmiertelną bombą - gdyż zatruwając glebę i wody gruntowe a nawet strumień - staje się zarodkiem potencjalnych chorób nowotworowych. - Tego nie widzi jednak Powiatowa Stacja Epidemiologiczno-Sanitarna w Suchej Beskidzkiej >> - bo zapewne skażenie gleby jest już tak bardzo kosztowne w jej usunięciu i badaniach tego skażenia, że organ państwowy lepiej, żeby o tym oficjalnie nie wiedział. Ale zapewne się dowie za pośrednictwem tej publikacji.

Prawdopodobnie w omawianym problemie doszło także do naruszenia zapisów Konwencji karpackiej >>, której zapewne nie studiują radni Rady Miejskiej Makowa Podhalańskiego a także burmistrz, jako gospodarz administrujący w całej gminie Maków Podhalański, jako bezkonkurencyjny kandydat na to stanowisko w ostatnich wyborach samorządowych 2018 roku. 

Jeżeli zaszły okoliczności naruszenia zapisów prawa Rzeczypospolitej Polskiej oraz konwencji międzynarodowych nakazujących władzom samorządowym i państwowym troskę o środowisko naturalne, w którym gospodarzami są także ludzie - to pozostaje czekać na pierwsze czynności karne wobec tych, którzy dopuścili do takiego stanu oraz tych, którzy popełnili występki bezpośrednie wobec strumienia, terenów leśnych i zielonych będących ostoją fauny i flory nie radzącej sobie z agresją ludzką. Azbest - jest zagrożeniem śmiertelnym dla ludzi i fauny, na którą ma bezpośredni i pośredni wpływ. To przestępstwo nie powinno ujść nikomu na sucho a winni zaniechania troski o środowisko nie powinni pełnić stanowisk, na których czerpią korzyści ale nie wykazują się rzetelnością w wypełnianiu obowiązków publicznych. 

Nie tylko tego nie widzą przedstawiciele organów samorządowych i państwowych w powiecie suskim. Z czasem czytelnicy ujawnią jeszcze więcej skandalicznych sytuacji dziejących się w gminach powiatu suskiego. - Tylko, czy organa ścigania zaczną ścigać urzędników za niedopełnianie obowiązków - zależy od tych organów i od mieszkańców nie godzących się na degradację środowiska naturalnego, w którym żyjemy. - Gdzie trafiają środki finansowe mające służyć rzeczywistym działaniom ochrony środowiska a zwłaszcza wód gruntowych i wód płynących - bo stanowią one nasze zabezpieczenie w wodę pitną. 


POLECANE TEMATYUstawa stanowi a samorząd gminy Maków Podhalański nie radzi sobie z zaśmiecającymi środowisko naturalnePSZOK w Makowie Podhalańskim ma swoje miejsce i regulamin - ale mało kto o tym wieRobi się... usługi komunalne w Makowie Podhalańskim i ciągle tylko drożej a burmistrz grozi sankcjami mieszkańcom gminy;

Ostatnia aktualizacja: 20.02.2020 godzina: 10.20