Po kilkunastogodzinnej niepewności Natalia Maliszewska może czuć się wreszcie posiadaczką Pucharu Świata na dystansie 500 metrów w short tracku. Maliszewska wprawdzie zajęła 10. miejsce w niedzielnej rywalizacji w Turynie, ale ponieważ jej największa rywalka Lara van Ruijven z Holandii nie przebiła się do finału A, to już po półfinale wszystko było jasne.

– Cieszę się, że jestem już po, że wyniki zostały oficjalnie ogłoszone i mogę z pewnością siebie powiedzieć, że to ja jestem najszybsza. Noc przespałam spokojnie, wszystko było w porządku, bo ja tu nie mogłam nic stracić, a tylko zyskać – mówi Maliszewska.

W sobotnie popołudnie Maliszewska cieszyła się ze srebrnego medalu, który miał dać jej zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Po kilku godzinach okazało się, że istnieje jeszcze szansa, że Polka spadnie na drugie miejsce. By tak się stało, van Ruijven musiała wygrać w niedzielę, a Polka uplasować się na pozycji trzeciej lub niższej. Wszystkie inne kombinacje działały na korzyść Polki. Co ciekawe, również sztab holenderski i sędziowie byli w sobotę przekonani, że Maliszewska wygrała Puchar Świata. Polka zresztą odbierała od rywalek gratulacje.

– To była przedwczesna radość, ale nie ma do czego wracać. Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło i dzisiaj mam Puchar Świata w rękach – cieszy się Polka.

Wszystko rozstrzygnęło się w półfinale, w którym Maliszewska i van Ruijven pojechały obok siebie – Polka z piątej pozycji startowej, a Holenderka z czwartej. Bieg startował trzy razy, bo raz jedna z zawodniczek popełniła falstart, a po chwili na pierwszym wirażu przewróciła się Amerykanka Maame Biney. Zwłaszcza tego drugiego startu szkoda, bo Maliszewska kapitalnie ruszyła, wyprzedzając van Ruijven i Biney. W trzeciej próbie Holenderka wyraźnie zajechała drogę Polce, przez co ta spadła na ostatnią lokatę i nie liczyła się w walce o awans do finału. Van Ruijven nie była jednak w stanie wyprzedzić pozostałych zawodniczek – Holenderki Suzanne Schulting, Amerykanki Biney i Węgierki Petry Jaszapati. A to oznaczało, że Puchar Świata jest już w rękach Maliszewskiej!

– Miałam niesamowicie ciężki półfinał. Mocno przeżyłam porażkę, bo chciałam być w finale, chciałam walczyć tu o medal i nie mogłam tam być. To jest kolejny bagaż, który ze sobą zabieram. Ale jestem zadowolona, bo mimo tego, że nie czułam się najlepiej i że nie byłam w najwyższej formie, to potrafiłam wyjść tu w Turynie z kilku trudnych sytuacji – dodaje Natalia Maliszewska, która świętowała zwycięstwo w Pucharze Świata z szampanem w ręku.

– Cała rodzina jest na pewno dumna. Sporo ludzi się odzywa, gratuluje. Dla niej, dla pracy, którą wkłada w treningi, przez co musiała przejść przez ostatnie lata, przez trudne biegi, które musiała przejść, to jest nagroda. Dla wszystkich jest zwyciężczynią Pucharu Świata, a dla mnie to wciąż Natalka, moja siostra. To jest bardzo przyjemne – mówi siostra Natalii Maliszewskiej Patrycja, która w 2011 roku zdobyła pierwszy medal w historii polskiego short tracku – srebro w Mistrzostwach Europy.

Starsza o 7 lat od Natalii Patrycja uważa, że jej siostra ma wielki talent. – Umie sobie radzić na lodzie, dobrze czuje płozy, wie, gdzie jest i dobrze czuje swoje ciało. To jest coś, co wyróżnia ją na tle pozostałych zawodników – dodaje Patrycja Maliszewska.

Zdobywczyni Pucharu Świata w niedzielę jeszcze raz wyszła na lód, by pomóc sztafecie mieszanej w finale B. Reprezentacja Polski w składzie Natalia Maliszewska, Kamila Stormowska, Paweł Adamski i Łukasz Kuczyński przegrała jednak z Węgrami i została sklasyfikowana na szóstym miejscu.

Nie ma wątpliwości, że obecny sezon w sprincie należy do zawodniczki Juvenii Białystok. Polka na dystansie 500 metrów wygrała złoty medal Mistrzostw Europy w holenderskim Dordrechcie oraz Puchar Świata. W siedmiu startach w Pucharze Świata tylko raz nie dostała się do finału, a na podium stawała pięć razy – dwa razy wygrała, raz zajęła drugie i dwa razy trzecie miejsce.

–Chwilę odetchnę, później wracam do pracy, bo jeszcze przed nami Mistrzostwa Świata. Na nie też mam chrapkę, a to jest główny start w tym sezonie. Jadę po medal, nie powiem, po jaki, ale na pewno chcę walczyć o podium – mówi Maliszewska.

Mistrzostwa Świata odbędą się w dniach 8-10 marca w Sofii.

https://pzls.pl/

Opublikowano: 10.02.2019