Wichura i deszcz pokrzyżowały start zawodników Etapu 13 - Biegu na Mosorny Groń – Finał na dochodzenie. Półgodzinne opóźnienie i emocji nie mniej niż gdyby sportowcy wystartowali punktualnie o 16:00. - Pogoda płatała figle a zawodnicy oczekiwali w nadziei, że uda się wystartować a przygotowania nie pójdą na marne. Dystans 1,4 km, przewyższenie +320 m, godzina 16:00 - jednak półgodzinne opóźnienie nie popsuło planów organizatorom.

Wczoraj skwar i rozrzedzone powietrze a dzisiaj wiatr, deszcz i chłód - takie warunki sprawiły, że zawodnicy IV Festiwalu Biegów Alpejskich w Zawoi na pewno długo będą pamiętali udział w tej imprezie sportowej. - To, co dla jednych wczoraj było utrapieniem - dla innych dzisiaj było marzeniem. Start opóźniał się a organizatorzy spoglądali z niepokojem na niebo, z którego jak grom z jasnego nieba co chwila spadały hektolitry wody deszczowej. Nie zabrakło silnego wiatru, który porwał ze śledziami balon reklamowy. 

A na starcie nie zabrakło optymizmu - widocznie zawodnicy doskonale są przygotowani kondycyjnie i psychicznie na zmienne warunki pogodowe. Zarówno w życiu sportowym, jak też zawodowym jest to cecha mistrzów i liderów - pokonywanie trudności nawet tych niespodziewanych. 



Etap 13 - Bieg na Mosorny Groń - Finał na dochodzenie



Start spod namiotu organizacyjnego sędziów wyglądał dość rutynowo - liczyło się to, aby każdy sportowiec mógł odpowiednio przygotować się do biegu. - Pod czaszą trwały rozmowy na tematy techniczne a kibicujący dzisiaj nielicznie obserwatorzy oczekiwali na każdą okazję uchwycenia momentu koncentracji na starcie.


Nogi zawodników więcej mówiły niż wszystko inne - to łydki i uda sportowców uprawiających nie od dzisiaj biegi górskie - ich sprawność oraz elastyczność ścięgien pozwala na bezurazowe pokonywanie w biegu wzniesień i zbiegania lub schodzenia ze wzgórz w tempie i na czas. 

Regulamin nie wykluczał używania kijków jako podpórek podczas wbiegania - co na pewno ułatwiało wyczerpujący w sumie marszobieg do punktu kontroli czasu. Zawodniczki nie ustępowały miejsca zawodnikom - biorąc sprawy w swoje nogi i sukcesywnie pnąc się w górę osiągały rezultaty, które czyniły je mistrzyniami przewyższeń.  



Poważne przygotowanie kondycyjne sprawdza się w każdych warunkach - nie było do końca wiadomo komu noga się powinie - więc każdy biegł po zwycięstwo. 


Dystans 1,4 km, przewyższenie +320 m - dla przeciętnego człowieka nie jest łatwy do pokonania w tempo. Potrzeba hartu i dobrego treningu, aby szybko wbiec na wzniesienie z przewyższeniem +320 metrów. To przypomina sprint na odcinku 400 metrów po płaskim terenie a może nawet bardziej pływanie w rzece pod wartki nurt. Wysiłek zawodników słychać było na kilkanaście metrów - gdy nabierali powietrza w płuca. 



Zadawać się mogło, że co to jest ale i tak większość kibiców i gości obserwujących zawody w związku z pracą zawodową - wybierali podjazd kolejką niż wdrapywanie się na punkt kontrolny lub widokowy. 



Szczegółowe wyniki będą dostępne na stronie organizatorów: http://biegnababia.pl/

W imieniu organizatorów jako patron medialny Redakcja suski.DlaWas.info dziękuje wszystkim, którzy znaleźli czas na kibicowanie zawodnikom i spędzenie w miłej atmosferze wśród wyczynowców tych dwóch dni zawodów.