Trzeci i ostatni dzień 8. Rajdu Polski Historycznego załóg sportowych samochodów historycznych z przerwą postojową na placu targowym w Suchej Beskidzkiej skupił kilkudziesięciu obserwatorów. Znów było można podziwiać "cuda motoryzacji", które zadziwiały w przeszłości rajdowe szlaki. Tym razem to kolejna odsłona historii dająca bardzo mocno znać, że nie można powstrzymać postępu w motoryzacji. Część pojazdów pomimo tego, że są już zabytkami przypominała usilną reanimację tego, co odchodzi w niepamięć.

Ponad 900 km w trasie rajdu w trzy dni. - Niby nie wiele ale jednak sporo - bo około trzysta kilometrów dziennie za kierownicą w sportowej rywalizacji z zachowaniem wszelkich przepisów o ruchu drogowym - bo rajd przebiega po drogach publicznych, gdzie nikt nie zwolnił zawodników z zasad panujących powszechnie w ruchu drogowym. - To jedno z utrudnień ale także zdecydowanie ważny element zdrowej rywalizacji - bo po pierwsze uczciwe reguły a po drugie wygrywają ci, którzy najlepiej dostosują technikę jazdy do panujących warunków drogowych wykorzystując jednocześnie techniczne możliwości swoich samochodów. 



Postój załóg w Suchej Beskidzkiej wzbudził umiarkowane zainteresowanie lokalnej społeczności - ale tak bywa od kilku lat. - Widać było kilku lokalnych mechaników samochodowych - było kilku przedstawicieli mediów - byli też lokalni samorządowcy oraz oczywiście mieszkańcy i turyści - rodziny z dziećmi. Plac targowy w Suchej Beskidzkiej jest dobrym miejscem do tego typu przerwy technicznej w czasie raju. Pogoda dopisała. Zainteresowanie pojazdami raczej normalne - tym bardziej, że rajd wita nie pierwszy raz w tym miejscu. Rodzimy polonez 2000 wzbudził sentyment ale bardzo interesującym okazał się poniżej wskazany model volvo, które swoją masą i bryłą przypomina bardziej pojazd dyplomatyczny niż sportowy - ale pozory mylą. Volvo tworzyło pojazdy, które do dzisiaj wzbudzają pożądanie wśród kolekcjonerów motoryzacyjnych. 



Porsche, które każdego roku bierze udział w rajdzie jest samochodem na tyle interesującym, że trudno przejść obok bez chwili zadumy. Wielu obserwatorów rajdu uśmiecha się na widok tego samochodu. Nie dziwi jednak żadna reakcja - kiedy wiemy, że ta marka nadal króluje na drogach świata. 



Punkt kontrolny dla zawodników jest tym miejscem, gdzie liczy się każda sekunda. Tłumu nie ma - więc spokojnie można odjechać na stanowisko postojowe, gdzie wyjście z kabiny pojazdu daje szansę na wymianę uwag i rozprostowanie nóg. Wbrew pozorom jazda sportowa w zwykłym ruchu jest stresująca - tym bardziej, że pilot ma co robić w czasie jazdy. 





Załogi opuszczały Suchą Beskidzką pędząc do Krakowa - bo tam wszystko się zaczęło...



Kilkadziesiąt minut w Suchej Beskidzkiej i do Krakowa, gdzie ustanowiono metę rajdu. Każdy kilometr przybliża do sukcesu i satysfakcji. Szkoda tylko, że nadal zainteresowanie rajdem w powiecie suskim jest takie małe.

Więcej o rajdzie na stronie organizatora >> oraz w strefie kibica >>