W sobotni wieczór 16 lutego br. muzyka ludowa porwała do tańca mieszkańców Makowa Podhalańskiego oraz zaproszonych gości. - Takich imprez w regionie nie brakuje i świadczą one o tym, że górale mają się nadal dobrze a kultura góralska odradza się każdego roku z podwojoną siłą - także w Makowie Podhalańskim.



Karnawał trwający od święta Trzech Króli do wtorku przed Środą Popielcową, poprzedzający Wielki Post utrwala okres zabaw i uciech. -  Zygmunt Gloger, polski etnograf uważał, że słowo "karnawał" pochodzi od włoskiego carne vale i oznaczało ,,mięso, żegnaj'' - stąd wywiodła się polska nazwa karnawału "zapusty", które są od wieków porą wszelkiego rodzaju zabaw.

Prawdopodobnie początki zabaw karnawałowych sięgają w Europie Zachodniej czasów średniowiecza - skąd też przywędrowały do Polski i na dobre zadomowiły się także u nas oraz zaowocowały powstaniem bogatej obrzędowości wyrosłej na gruncie narodowych i ludowych zwyczajów.




Głównym organizatorem była Miejska Biblioteka Publiczna Dom Kultury w Makowie Podhalańskim oraz Zespół BABIOGÓRZANIE Polana Makowska. Jak obyczaj nakazuje kapela Babiogórzan przywitała zebranych gości - zespół, który widnieje na zdjęciu - to Zespół Cieślica z Zawoi - grupa była gościem imprezy - w makowskiej remizie gościli także - Paweł Bury, który jest liderem Kapeli Okovita - ale grających nie brakowało i tak zabawę umilali: Pan Aleksander Nowak, Pan Władysław Biedrawa, Bogdan Madej, Justyna Kowalska, Zbigniew Kowalski, bracia Rytowie, Piotr Malik i zawitali do Makowa także specjalni goście z Mordarki - kierownik Zespołu Spod Kicek Józef Tokarczyk z żoną i przyjaciółmi - śpasy prowadzili Jan i Adam Malaga - członkowie zespołu BABIOGÓRZANIE (info: Anna Kowalska-Wicherek)

W miastach urządzano w najpiękniejszych salach bale, natomiast w prywatnych mieszkaniach i remizach strażackich urządzano - potańcówki. - Nie inaczej było w dniu wczorajszym w sali OSP w Makowie Podhalańskim, gdzie zorganizowana została Karnawałowa Potańcówka Ludowa.

Tańce, hulanki na parkiecie zdawały się nie mieć końca, rozbawieni i weseli uczestnicy wprowadzili iście rodzinną atmosferę, gdzie niewyczuwalne były żadne różnice wiekowe. - Młodzież, dzieci oraz starsi uczestnicy wspólnie i na przemian wyśpiewywali przyśpiewki ludowe z przytupem tańcząc i hulając na parkiecie.



Byłam, widziałam i dla czytelników opracowałam - bo nie każdy mógł być osobiście, nie każdy znalazł czas - ale to nie szkodzi - bo po to są media - aby informować was. 

Tak, jak każdego roku - jest czas zabawy i refleksji - będę jeszcze wielokrotnie patronowała medialnie takim imprezom i osobiście chętnie spotkam się z każdym, kto tylko ma coś interesującego do przekazania społeczeństwu.


Maria Mocyzdlak
Redaktor Naczelna i wydawca portalu