Miał 13 kilogramów, a dorosły samiec rysia powinien ważyć około 25. Zainfekowany świerzbowcem, skrajnie wycieńczony. Rudy - pierwszy ryś wypuszczony w ramach projektu reintrodukcji tego gatunku w Polsce północno-zachodniej, miał dużo szczęścia. Pomógł mu człowiek, a konkretnie specjaliści z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego.


Zlokalizowanie Rudego nie było proste. ZTP w listopadzie otrzymywało sygnały od mieszkańców, że w okolicy Drawska Pomorskiego jest widywany ryś, ale według monitoringu wszystkich działających obroży telemetrycznych żaden nie przebywał we wskazanej lokalizacji. Pod koniec listopada przyrodnicy zostali poinformowani przez jednego z mieszkańców, że ryś zabił kilkanaście kur w jego kurniku. Zespół interwencyjny ZTP postanowił zatem pojechać w teren i poszukać tajemniczego rysia osobiście. 


Schowany, cierpiący


Właściciel gospodarstwa twierdził, że ryś wygląda dobrze i wszystko z nim w porządku. 

Kiedy wszedłem na posesję, zobaczyłem go, leżał na słomie. Kiedy z kolei on mnie zobaczył - zniknął. Miałem przygotowany aplikator z substancją do sedacji, ale nie użyłem go, nie zdążyłem. Rozstawiłem więc żywołówkę, włożyłem w nią kurę, którą wcześniej ryś upolował, zamontowałem też w żywołówce system nadawczy. Około 5 nad ranem następnego dnia dostaliśmy sygnał, że ryś się złapał” - mówi Maciej Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego. 

Po przyjechaniu na miejsce i wstępnych oględzinach zwierzęcia okazało się, że nie jest w dobrej kondycji. Diagnoza chorobowa: świerzbowiec, jego stan określono jako ciężki. Skan wszczepionego wcześniej chipa pozwolił określić, że to Rudy - pionier projektu reintrodukcji rysia na Pomorzu Zachodnim. Dodatkowo potwierdziła to obroża, chociaż system nadawczy przestał już działać. Szybko zapadła decyzja - Rudy pojedzie do ośrodka rehabilitacji rysia w Stobnicy.   



Tu zajął się nim weterynarz ZTP. Wagę Rudego określono na 13 kilogramów. Był skrajnie wycieńczony i niedożywiony. Podano mu leki. Pozostało tylko czekać, czy organizm rysia podejmie walkę i zareaguje na wdrożone leczenie. Kolejne dni stały pod wielkim znakiem zapytania. W końcu po kilku dobach nadszedł sukces -  Rudy zaczął jeść!



Z dnia na dzień jego stan się poprawia. Rudy odzyskuje apetyt, nabiera masy. Pod koniec grudnia kolejne badanie przynosi dobre wieści: świerzbowiec został zwalczony! Przed Rudym teraz czas na odbudowanie kondycji, a potem powrót do natury. Z nowym nadajnikiem. 


Podstępny wróg - świerzbowiec


Chorobę, którą potocznie nazywa się świerzbem, wywołują pasożytnicze roztocza. Zarówno u ludzi, jak i zwierząt dość skutecznie leczy się ją farmakologicznie. Jednak zwierzęta żyjące w naturze zwykle nie mają dostępu do takiej możliwości. Dlatego świerzbowiec w większości przypadków  to wyrok dla dzikich zwierząt - gubią sierść i zęby, od drapania niezwykle swędzącej skóry pojawiają się otwarte rany, a to prosta droga do kolejnych infekcji. Zwierzęta są osłabione, trafiają więc do ludzkich osad w poszukiwaniu łatwej zdobyczy: kur, królików czy kotów. A to generuje konflikt z człowiekiem. 


Badania naukowe pokazują, że choroba ta najczęściej występuje u drapieżników socjalnych, żyjących rodzinnie w norach, bo w ten sposób najłatwiej się przenosi. Choćby na terenie Puszczy Białowieskiej świerzb był najczęściej stwierdzany u lisów (19 proc. badanych zwierząt), borsuków (9 proc.), wilków (7 proc.) i jenotów (6 proc.). Świerzb identyfikowany jest również u rysi.

„Choroba ta jest notowana zarówno u rysi wypuszczonych na wolność w ramach reintrodukcji, jak i w dzikich populacjach tego gatunku, np. w Puszczy Białowieskiej i w populacji karpackiej. W przypadku rysi związane jest to z tym, że polują na lisy lub jenoty i w ten sposób mogą się zarażać. Nie bez znaczenia może być chwilowe osłabienie organizmu, z powodu którego choroba zaczyna się szybko rozwijać, powodując coraz mniejsze zdolności zdobywania pokarmu. W przypadku mało licznych, lokalnych populacji rysi strata nawet niewielkiej liczby zwierząt może może mieć bardzo negatywne konsekwencje i prowadzić do zniknięcia gatunku z jakiegoś obszaru. Dlatego tak ważna jest pomoc rysiom w ramach prowadzonego programu reintrodukcji. Tu liczy się każdy osobnik, bo gdy wyzdrowieje, będzie mógł wrócić do natury i wzmocnić nowo powstające populacje tego drapieżnika” - mówi Stefan Jakimiuk, ekspert w zakresie ochrony gatunków Fundacji WWF Polska.

Pionier na 102!

Rudy ma 6 lat. Do Polski trafił z Niemiec w 2018 roku. Naturze został zwrócony dokładnie 23 stycznia 2019 roku - jest pierwszym rysiem wypuszczonym na wolność w ramach projektu „Powrót rysia do północno-zachodniej Polski”, który ZTP realizuje razem z Instytutem Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży oraz Ośrodkiem Kultury w Mirosławcu, przy wsparciu WWF Polska. Rudy na wolności radzi sobie bardzo dobrze - w pierwszym sezonie doczekał się potomstwa, dwóch kociąt. Nie mamy danych o kolejnych miotach, gdyż jego obroża telemetryczna przestała działać w sierpniu 2020 roku. Wiemy za to dobrze, że to silny samiec, Rudy na 102!


Od 2019 roku ZTP przy współpracy z WWF Polska wypuściło na wolność 63 rysie, głównie w województwie zachodniopomorskim. 2021 rok przyniósł prawdziwy urodzaj kociąt, urodziło się ich 17, a w jednym z miotów można było doliczyć się aż 4 maluchów. Z prowadzonych przez ZTP obserwacji wynika, że młode już uczą się polowania i rozwijają się dobrze. Nadal przebywają pod opieką matek, z dala od ludzi. 

Agnieszka Veljković



tekst/zdjęcia: WWF Polska/Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze

WWF jest niezależną organizacją ochrony środowiska wspieraną przez ponad 35 milionów ludzi, której globalna sieć jest aktywna w niemal 100 krajach. Naszą misją jest powstrzymanie degradacji środowiska naturalnego naszej planety i kształtowanie przyszłości, w której ludzie będą żyli w harmonii z przyrodą poprzez ochronę światowej różnorodności biologicznej, zrównoważone wykorzystanie zasobów odnawialnych oraz ograniczenie zanieczyszczenia i marnotrawstwa.