Jeśli chodzi o bociany, ten rok jest „absolutnie niezwykły”. Z jednej strony dlatego, że wciąż trwa spóźniona migracja pojedynczych osobników, a nawet niewielkich grup. Z drugiej strony bociania młodzież, w skali niespotykanej od lat, zabrała się za budowę gniazd – mówi dr Ireneusz Kaługa, prezes Grupy EkoLogicznej - organizacji, która co roku na terenie powiatu siedleckiego obrączkuje kilkaset bocianów.


„Jeśli chodzi o migrację bocianów, obecny rok jest niezwykle dziwny. Długo trwał wiosenny przylot, zresztą - trwa wciąż. One nadal, pojedynczo i niewielkimi grupami, nadlatują z południa! Skąd wiadomo, że obserwowany ptak jest właśnie w trakcie migracji? Kiedy widzę lecące bociany przelatujące nad miastem - to, od razu wiadomo, że są to osobniki migrujące. W terenie również widać przelatujące bociany. Okoliczne gniazda są zajęte, a ich gospodarze nerwowo zerkają w powietrze i przyjmują odstraszające pozy - to również wskazuje na migrację obcych. To nie są ptaki lęgowe z okolicy. One się ciągle przemieszczają, lecą na północ i zachód” – mówi Ireneusz Kaługa.

Dodaje, że w ostatnich latach większość bocianów pojawiała się na gniazdach nieco wcześniej. Przez wiele lat jako datę przylotu na terenie powiatu siedleckiego podawano 19 marca. „W tym roku jeszcze 25 marca - nie mieliśmy ani jednego bociana. Powodem było załamanie pogody w Izraelu, Libanie i Turcji w okresie, kiedy właśnie tamtędy leciały. W efekcie bociany dolatywały do cieśniny Bosfor i nie mogły jej przekroczyć. Zatrzymywały się i koczowały 10-12 dni, co przełożyło się na znaczne opóźnienie ich powrotu na gniazda” – podkreśla przyrodnik.

Te ptaki, które obecnie przylatują, pochodzą z lęgów z 2018 i 2019 roku (znaczna część z nich ma obrączki). To ich czwarty lub piąty rok życia; początek dojrzałości i początek gniazdowania. Właśnie budują gniazda – dodaje dr Kaługa.

"Jeśli chodzi o liczbę nowo zbudowanych gniazd na terenie powiatu siedleckiego, rok 2022 może być rekordowy – sugeruje przyrodnik. - Już teraz jest ich 15-20. To bardzo dużo. W jednej tylko miejscowości Krześlin (gm. Suchożebry) bociany budują gniazda jednocześnie aż w czterech miejscach. To absolutnie niezwykła sytuacja!”.

Ireneusz Kaługa tłumaczy, że gniazda budują przede wszystkim młode ptaki, które do lęgu na razie nie przystąpią. Będą natomiast pilnować tych gniazd cały sezon, by w przyszłym roku na nie powrócić i wychować pisklęta.

„Sądzę, że przez ostatnie lata bociany w Afryce miały sprzyjające warunki pokarmowe. Znaczna ilość ptaków z lat 2017-2019 przezimowała i uzyskała dojrzałość. Nasze obserwacje potwierdzają inni przyrodnicy, są one spójne również z danymi z Afryki” – zauważa siedlecki przyrodnik.

Dodaje, że w sprzyjających warunkach wiek dojrzały osiąga 20-25 procent bocianów. Pierwsze cztery lata są dla przetrwania krytyczne, a najtrudniejszy jest pierwszy rok życia. Wiele niedoświadczonych młodzików ginie wtedy na trasie porażonych prądem czy lecąc nad obszarami pustynnymi, które zresztą stale się powiększają.

Obecnie Grupa EkoLogiczna przygotowuje się do nowego sezonu obrączkowania, planowanego od 20 czerwca. „Mam nadzieję, że uda się nam sfinansować pracę przez siedem dni mimo tego, że mocno podrożała benzyna i wysięgnik, który pozwala nam dostać się do gniazd. W ostatnich dniach zgromadziliśmy środki na pokrycie kosztów pracy wysięgnika i zakupu około 150 obrączek. Ale potrzeba ich dużo więcej” – zaznacza przedstawiciel grupy, która w ciągu ostatnich lat zaobrączkowała około 7 tysięcy ptaków. Do akcji obrączkowania (kupna obrączek, a także ich zakładania) włącza się wiele osób, a także szkoły i przedszkola.

Grupa EkoLogiczna otrzymała też deklarację zakupu trzech nadajników, dzięki którym można będzie śledzić szczegóły migracji, począwszy od terenów lęgowych aż do miejsc zimowania. "Dzięki nadajnikom dowiadujemy się również, gdzie bociany zdobywają pokarm (co pozwala później chronić najcenniejsze żerowiska). Właśnie dzięki sygnałom z nadajników wiemy, że niezwykłą rolę na trasie przelotu odgrywają składowiska odpadów. Widzimy, że w przypadku załamania się pogody bociany lądują na nich w: Turcji, Izraelu czy Egipcie. Zatrzymują się w takim +fast foodzie+, gdzie przez kilka dni mogą odbudować zasoby energetyczne i polecieć dalej” – podkreśla przyrodnik.

Członkowie Grupy EkoLogicznej i związani z nią wolontariusze od lat obrączkują bociany na terenie powiatu siedleckiego. Zakładają im także nadajniki GPS, pozwalające śledzić migrację. Obecnie przyrodnicy obserwują sześć bocianów z nadajnikami. Dane na temat bocianich przelotów i ich zachowania w Polsce (w okresie rozrodu) oraz w Afryce (podczas zimowania) zamieszczane są na facebookowym profilu organizacji, a śledzą je tysiące obserwatorów.

W tym roku do Polski wróciły z południa trzy bociany z nadajnikami: Vito, Zbysia i Gabryś. „Gabryś wrócił na swoje gniazdo z ubiegłego roku. Nie towarzyszy mu jednak partnerka, a on sam jest przeganiany z gniazda przez sąsiada” – opowiada dr Ireneusz Kaługa. Zbysia to samica, której nałożono nadajnik w gminie Olszanka (powiat łosicki). Wiosną 2021 roku Zbysia poleciała do powiatu łukowskiego, gdzie miała młode. W tym roku gniazduje na trzecim z kolei gnieździe, w gminie Stara Kornica. Ostatnim z trójki jest Vito. To ptak zamieszkujący gniazdo w m. Kownaciska w gminie Suchożebry. Powrócił szczęśliwie do tego samego gniazda, w którym został oznakowany.

„Czwarty bocian, Ataman, jest bardzo ciekawy. Ptak - wędrownik. Do dziś ma na koncie ok 20 tysięcy kilometrów, pokonanych w czasie migracji jesienią i wiosną oraz podczas poszukiwania pokarmu w Afryce. To niebywały wynik! Natomiast w styczniu, zamiast wracać z Tanzanii na północ, poleciał jeszcze do RPA” – relacjonuje dr Kaługa. Dodaje on, że w ostatnim sezonie zimowania do RPA poleciało zresztą - co jest bardzo nietypowe - wiele bocianów, m.in. jeden młody osobnik z powiatu siedleckiego. „Przebywały tam grupy pięciuset-tysiąca bocianów, ludzie przesyłali nam zdjęcia” - podkreśla. Przyrodnicy spekulują, że ptaki zniosły w ten rejon wiejące na południe wiatry, których w tej porze roku zwykle już nie bywa.

Ostatecznie Ataman - po powrocie z RPA - wylądował na południe od Morza Marmara, na jednym ze składowisk odpadów w Turcji. Po kilku dniach ponownie wyruszył na północ. Obecnie przebywa na Ukrainie, a od rodzinnego gniazda dzieli go zaledwie około 400 km.

Inny „siedlecki” bocian z nadajnikiem, Ryś, próbował przeprawić się bezpośrednio przez morze Marmara. Nie dał rady i po kilkunastu kilometrach wrócił w stronę lądu, gdzie już pozostał. Jest jeszcze Traper, który w 2021 roku nie wrócił na lęgowisko. W tym roku doleciał do Egiptu i tam prawdopodobnie pozostanie.

Nauka w Polsce - PAP, Anna Ślązak zan/ agt/
opublikowano/przesłano: 18.05.2022
foto tematyczne: pixabay.com